Większość rodziców chciałaby, żeby ich dziecko postępowało zgodnie ze wskazaniami bez grzęźnięcia w negocjacjach i bez niechęci. Życie staje się wtedy łatwiejsze
i przyjemniejsze, a na szczęście osiągnięcie tego celu nie jest aż tak skomplikowane. Istnieje pięć zasadniczych kroków zgodnej współpracy.
Kiedy mamy udzielić dziecku wskazówek lub o coś je prosić, pamiętajmy o tych pięciu zasadniczych krokach:
- Zróbmy pauzę
Pauza pozwala dziecku na zorientowanie się w kierunku, w jakim zmierza. Co ważniejsze, my też możemy się na nim skupić. Wyobraźmy sobie, że nadajemy dziecku kierunek, w którym doskonale się odnajduje. Przypomnijmy sobie, że zgodna współpraca jest możliwa i służy zarówno nam, jak i dziecku.
Sportowców uczy się wizualizacji pomyślnych wyników w najważniejszych momentach zawodów – np. wyobrażają sobie, kiedy powinni się oderwać od peletonu, kiedy i jak skręcić. Rodzicielstwo tak jak sport wymaga od nas, byśmy byli najbardziej kreatywni pod presją chwili. I chociaż nikt na mecie nie wręczy nam pucharu, to świadomość, że coś przewidzieliśmy i pomysłowo poradziliśmy sobie z trudną sytuacją, jest warta tuzin złotych medali.
Wyobraźmy sobie spodziewany rezultat. Zwizualizujmy śmiech, współpracę, łatwość kontaktu lub cokolwiek innego, co jest dla nas ważne.
- Zacznijmy od czegoś niewielkiego
Dajmy dziecku jasne wskazania, ważne, by wykonanie danej rzeczy było w zakresie jego możliwości.
Rozpoczynanie od małych kroków obejmuje trzy ważne koncepcje:
- Wykonalność – Jeżeli dziecko ma trudności z podążaniem za wskazaniami, zacznijmy od takich, które nie powinny wzbudzać w nim oporu. Przez miesiąc czy dwa, gdy dziecko przyzwyczaja się coraz bardziej do regularnego podążania za nim, trzymajmy się jak najdalej od problemów wymagających naciskania czerwonego guzika. Przećwiczmy najpierw wszystko, co jest mniej kontrowersyjne i na tym budujmy. Zrozumienie zmiany zajmuje dziecku zwykle kilka tygodni – zanim przyzwyczai się do tego, że rodzic pewnie trzyma ster życia rodzinnego.
- Rozkładanie na czynniki pierwsze – Jeżeli dziecko ma opór przed podążaniem za naszym prowadzeniem, dzielimy drogę do przejścia na mniejsze kroki. Kiedy np. chcemy włączyć dziecko w organizację wspólnego posiłku, unikajmy mówienia takich rzeczy jak: „Nakryjmy stół”, bo to prośba zbyt obszerna i nieprecyzyjna, nawet jeśli mamy wrażenie, że mówimy absolutnie jasno. Zamiast tego spróbujmy tak: „Najpierw rozłóżmy widelce. Pamiętasz po której stronie kładzie się widelce? To nie jest takie proste”. Zróbmy z tego zabawę, która wymaga precyzji.
- Na co mamy wpływ? Na co nie mamy wpływu? – ważne jest, aby zidentyfikować, za którymi rodzicielskimi komunikatami dziecko będzie z największym prawdopodobieństwem podążać. Odpowiedzmy sobie na pytania. Które z twoich wskazówek niemal zawsze prowadzą do zgodnej współpracy? Które z twoich wskazówek niekiedy prowadzą do zgodnej współpracy? Które z twoich wskazówek rzadko prowadzą do zgodnej współpracy?
3. Bądźmy blisko
Po wypowiedzeniu wskazania podejdźmy do dziecka. Małe dzieci potrzebują fizycznej bliskości rodzica. Zachowajmy spokój, bądźmy opanowani i skupieni. Jeśli trudno o równowagę, wróćmy do kroku „Zróbmy pauzę”.
Oto cztery zasady trzymania się blisko:
- Zasada bliskości – trzymajmy się blisko miejsca, w którym chcemy, by dziecko coś zrobiło.
- Zasada wyrównywania poziomu płynów – wchodźmy z propozycją pomocy, kiedy jest potrzebna, aby mieć pewność, że dziecko zmierza we wskazanym kierunku. Zróbmy krok wstecz, gdy zanurza się ono w wykonywanym zadaniu, które mu powierzyliśmy. Jeżeli uwaga dziecka zaczyna się rozpraszać, wejdźmy raz jeszcze, ale nie trzymajmy się za blisko, jeśli to nie jest konieczne.
- Zasada rzucania okiem – zajmijmy się swoimi sprawami, ale pozostawajmy w zasięgu oczu i uszu dziecka. Dzięki temu będzie ono czuć naszą obecność i zauważy, że my też pracujemy. To stwarza poczucie, że robimy wszystko razem.
- Zasada imitacji – małe dzieci uczą się, obserwując nas i powtarzając nasze czynności.
- Trwajmy przy tym, co dla nas ważne
Pamiętajmy, że to nie jest moment na dyskusję o możliwych rozwiązaniach – podjęliśmy już decyzję, a teraz pewnie prowadzimy dziecko w wybranym przez nas kierunku i jasno przypominamy mu, jaki jest najbliższy krok.
„Czy to niedobrze zachęcać je do dyskutowania i debaty?” – Tak, to oczywiście ważne, żeby dzieci opracowywały własne plany, cele, strategie i miały swoje pragnienia. Negocjacje z dzieckiem to właściwa taktyka, ale nie w tej fazie rozwoju. Włączanie dziecka w planowanie i podejmowanie decyzji stanie się odpowiednie za kilka lat, kiedy będzie ono niemal nastolatkiem. Małe dzieci nie są po prostu przygotowane do radzenia sobie z tego rodzaju odpowiedzialnością.
- Idźmy dalej tą drogą
W naszych czasach rozproszonej uwagi, w których robienie wielu rzeczy równocześnie stało się normą, kończenie tego, co się zaczęło, może okazać się prawdziwym wyzwaniem. Skupmy się na tym, co właśnie robimy, pozostańmy w kontakcie z dzieckiem do momentu rozwiązania sytuacji.
Rodzice coraz częściej szukają sposobu, by dzieci ich słuchały – bez krzyku, gróźb i ciągłych walk o władzę. Kim John Payne w książce „Nowa dyscyplina. Ciepłe, spokojne i pewne wychowanie od małego dziecka do nastolatka” pokazuje, że skuteczna dyscyplina nie wymaga kar, lecz jasnych granic, rytmu i spokojnej obecności dorosłego. Zachęcam do zapoznania się z tą pozycją książki.
Bibliografia:
- Payne, K., P. (2023). Nowa dyscyplina. Ciepłe, spokojne i pewne wychowanie od małego dziecka do nastolatka. Natuli.
Opracowała:
Aleksandra Kasprzyk
